Matki Hodowlane

MATKA ZARODOWA– matka wyhodowana tylko w pasiece zarodowej,o znanym obustronnym pochodzeniu co najmniej na przestrzeni 2 generacji przodków. Matka zarodowa jest jedną z najlepszych w grupie selekcyjnej po 2 – letnim okresie obserwacji grupy. Unasienniona jest sztucznie, lub wyjątkowo na trutowisku, trutniami o znanym pochodzeniu, tej rasy i linii. Potomstwo matki zarodowej powinno być wyrównane pod względem cech biologicznych i morfologicznych, odpowiadających charakterystycznym cechom rasy i linii, do której matka jest zaliczona. Do czasu potwierdzenia w obserwacjach wyników kwalifikujących ją na zarodową prezentuje wartość matki reprodukcyjnej.


MATKA REPRODUKCYJNA– córka matki zarodowej, wyprodukowana w pasiece zarodowej lub reprodukcyjnej, unasieniona sztucznie lub naturalnie przez trutnie o znanym pochodzeniu, tej samej rasy i linii. Wartość matki reprodukcyjnej bazuje na wynikach oceny rodziny zarodowej. Matka reprodukcyjna służy do produkcji matek użytkowych (pasieka reprodukcyjna)

Od trzech lat gromadzimy materiał hodowlany a.m. ligustica – Włoszek, z różnym skutkiem. Pamiętając te pszczoły z przed 30 lat, postanowiliśmy zakupić kilka matek na własne potrzeby i zmienić pogłowie pszczół w pasiece.

Powód było kilka. Na przestrzeni wielu lat w poszukiwaniu pszczół miodnych, w miarę łagodnych i nierojliwych przez naszą pasiekę przewinęła się cała dostępna plejada pszczelich ras i linii hodowlanych. Zawsze było tak że jeżeli jedna z cech była już dopracowana , to inne zaczynały odbiegać od założonego planu. Były krainki – a.m. carnica. Jednak zmieniały się , źródła dobrych i sprawdzonych matek z powodów naturalnych wysychały i kończyły się, a znalezienie kolejnego hodowcy z równie dobrymi pszczołami kosztowało nas dużo czasu i strat. Wprowadziliśmy do pasieki pszczoły kaukaskie – a.m. caucasica. Jednak w czystej rasie brakowało im dobrego i dynamicznego rozwoju wiosennego. Na pożytkach składały pokarm nie tyko do miodni, ale i do gniazda. Ograniczały w ten sposób matki w czerwieniu i z powodu braku ciągłości czerwienia, kolejne pożytki były nie wykorzystane w pełni. Ogólnie rzecz biorąc pszczoły miodne i nierojliwe, ale w pasiece wędrownej nie sprawdziły się. Hodując matki na własne potrzeby robiliśmy krzyżówki międzyrasowe, jedne udane, drugie mniej. Jednak cały czas czuliśmy brak: porządnych, pięknych, miodnych, nierojliwych, łagodnych i dynamicznych w rozwoju żółtych pszczół. Pierwszy rzut oka na liczne ogłoszenia pszczelarzy przekonały bas że nie będzie żadnego problemu. Zamówiliśmy tu i tam, a nawet jedną matkę dostaliśmy gratis od znajomego pszczelarza. Może i były ładne i żółte, ale już w pierwszym roku rozczarowani byliśmy i źli na samych siebie. Oczywiście od zakupionych matek pociągnęliśmy hodowlę. 2 matki dały młode, nawet przypominające matki założycielki. Niestety trzecia , piękna żółta matka, prawie cytrynowa, dała nam wszystkie młode matki czarne. To był szok. Każdy spoglądał na mnie. Powstały za chwilę domysły typu : pomyliłeś się, nie te larwy przełożyłeś, nie z tej rodziny itp. W sumie zrobili ze mnie wariata. Tym bardziej że matka od której założona była hodowla była od zaufanego pszczelarza. Ale to nie koniec przygody. Poddaliśmy wszystkie młode matki ( i te czarne do rodzin ) i szykowaliśmy do zimy. Nie rozwinęły się odpowiednio, podkarmiałem, miały dostęp do pyłku i takie średniaki poszły do zimowli. Od jesieni zaczęliśmy poszukiwania prawdziwych Włoszek. Nie w Polsce. Całkiem dobrze szło, nawet poznaliśmy Polkę za granicą, która sama miała jedną Włoszkę, a jej znajomi też i to od wielu lat.Późno było na przysłanie matek do Polski, więc wpadliśmy na pomysł, żeby od wszystkich wytypowanych matek przyjechały do Polski same robotnice. Przyjechały kurierem żywe i całkiem dobrze zapowiadające się wizualnie. Część z tych próbek przeszło badania morfometryczne i pozostało tylko czekać na przyjazd matek . Za kuriera i badania zapłaciliśmy. Ponieśliśmy koszty dodatkowe i pozostało tylko opłacić po 140 € za sztukę i czekać na matki. Zima jest długa i czasu dużo. Więc idąc tym tropem zacząłem szukać kolejnych matek w czystej rasie. Znaleźliśmy w Niemczech, Danii, Włoszech, Portugalii, Hiszpanii na Skandynawii w kilku miejscach ( ale szybko odpadło kilka po informacji że cały czas dokupują matki we Włoszech, a zakup materiału w tym kraju to porażka, same hybrydy), a nawet Australii. Tam dowiedzieliśmy się drogą elektroniczną wszystkiego o tych matkach i musieliśmy zrezygnować. Zimą przyjechała do Polski zapoznana Polka, ale tak się śpieszyła że zapomniała zajechać, stwierdziła że sama założy w Polsce hodowlę z pszczół które my badaliśmy. Nawet nie wspomniała o rozliczeniu się za zrobione badania i zapomniała zajechać . Do dnia dzisiejszego nie odzywa się. Pszczół Włoskich też nie hoduje. I od końca kwietnia zaczęły przyjeżdżać zamówione matki. w sumie około 30 szt. Byliśmy zszokowani. Matki tak diametralnie różne w wyglądzie że nie wiedzieliśmy które są oryginalne. ŻÓŁTE to były wszystkie. Niestety badania pszczół potwierdziły nasze obawy. Najczęściej miały za krótkie języczki, takie jak krainki, a nawet jak pszczoły środkowoeuropejskie. Najkrótsze z możliwych u pszczół miodnych. Ze wszystkich badania przeszły 3 sztuki. Nieoczekiwanie kupiliśmy matki na Skandynawii z pasieki prowadzące badania i selekcję od ponad 20 lat. Były trafionym zakupem.

W tej chwili matki te jako założycielki są po badaniach, wyhodowane są kolejne pokolenia i wszystkie stanowią stado podstawowe. Są zgłoszone do KCHZ i będzie na podstawie tych pszczół ustalany wzorzec rasy pszczół a.m.ligustica – Włoszek. Ustalona została nazwa dla pierwszej oficjalnej linii a.m.ligustica Regine. W następnych latach planujemy wprowadzić jeszcze 2 linie hodowlane, różniące miedzy sobą szczegółami, ale bardzo istotnymi. Jak się będą nazywać? Jeszcze nie wiemy.